2013-07-09 / HEINEKEN OPEN'ER FESTIVAL





Hej! Dzisiaj zabieram się za krótkie zrelacjonowanie ubiegłego tygodnia, spędziłam go na najlepszym polskim festiwalu - Openerze.




Postaram się opisać po kolei koncerty, które najbardziej zapadły mi w pamięć i o których warto wspomnieć, zdjęcia głównie moje i z oficjalnej strony http://opener.pl/. Niestety filmiki są tylko trzy, strasznie długo się ładowały i dodawanie posta niepotrzebnie przedłużyłoby się zapewne o kolejny dzień.

Całą imprezę zaczął Dawid Podsiadło. Czytałam, że w historii tego festiwalu, na pierwszy koncert pierwszego dnia, nie przyszło tylu ludzi co na naszego zwycięzce x-factora. Nie ma co się z resztą dziwić, muzykę ma co najmniej świetną.




Po Dawidzie poszliśmy na Alter Space posłuchać hipiersoniKa. Usiedliśmy, mało ludzi, dobra muzyka, można było zebrać siły na całą noc.

W międzyczasie Mikromusic, Editors i Blur.




Strasznie żałuję, że nie zdążyliśmy na ALT-J, ale w tym samym czasie grał Kendrick Lamar, a pogodzić się tego wszystkiego niestety nie dało :(




Dzień powoli mijał, naskakaliśmy się, natańczyliśmy, nachodziliśmy kilometry, aż w końcu nadszedł czas na moich kochanych Crystal Castles! Byłam tak podekscytowana nimi, jeny! Chyba nadal mnie trzyma...:) Alice jak zawsze dała z siebie wszystko, nigdy tego nie zapomnę, teraz mogę umierać szczęśliwa po zobaczeniu i usłyszeniu ich na żywo! ♥  





I na tym skończył się dzień pierwszy. 
Dzień drugi, równie udany co poprzedni. XXANAXX, Kim Nowak, Sorry Boys, Tame Impala. 





Jestem pod wrażeniem stroju Beli z Sorry Boys, prosta, czarna, asymetryczna sukienka, do tego tzw czarne buty motocyklowe i duży naszyjnik - prosto, estetycznie i... ładnie :)


Arctic Monkeys





Kolejny dzień rozpoczęliśmy od koncertu Rebeki - polski duet grający dobrą muzykę elektroniczną, polecam, polecam :)


video



Skubas, Skunk Anansie, Queens Of The Stone Age, Nas, The National, od sceny do sceny :)





Znów mija kolejny niezapomniany dzień, a na koniec jeden z najlepszych koncertów Openera, czyli Disclosure. Zabawa lepsza niż w nie jednym klubie, wszyscy ludzie tańczyli, skakali, naprawdę miłe zaskoczenie. 


video



Koniec dnia trzeciego.

Dzień czwarty zaczął się klasycznie - nie wyspani jedziemy SKM-ką do Gdyni Głównej, stamtąd wsiadamy w autobus, który nas zawozi prosto na lotnisko w Kosakowie.





Jednak tym razem na początek zamiast koncertu, teatr. Sztuka pod tytułem "Paw Królowej" na podstawie powieści Masłowskiej. Całość trwała 1,5h, a zleciało to jak niecałe 10min, gdyby nie zmęczenie i mały ból w kościach, mogłabym tam siedzieć cały dzień i ich oglądać. Psychodelicznie i z humorem.




No i kolejny dzień koncertowania: Everything Everything, Novika, Miguel, próbowaliśmy się przebić na Fismolla, ale nie dało rady, Alter Space przeładowany :( Potem kochani Crystal Fighters i Kings Of Leon. KOL - koncert niezapomniany ♥ Potem Animal Collective i Catz'n Dogz, gdybyśmy mieli choć odrobinę sił, byłoby jeszcze lepiej. Opener się skończył. Pocieszeniem tylko było to, że jutro jeszcze tu wrócimy, tyle, że na samą Rihannę.






Koncert Rihanny.



Hmm... zaczęło się bardzo pozytywnie, support Dizzee Rascala rozkręcił towarzystwo, wszyscy gotowi czekają na dalszą zabawę z Rihanną... i czekają, i czekają... Mija pół godziny, tłum zaczyna buczeć, niecierpliwić się. Dalej czekamy. Czas leci, cierpliwość się kończy, zmęczenie daje się we znaki, bolą nogi, plecy i mało kto ma jeszcze siłę stać. Ale czekamy dalej... Minęło 55 minut, muzyka ucichła, poruszenie wśród publiczności. Nareszcie! Światła się zapaliły, usłyszeliśmy jej głos. Szczerze mówiąc początek koncertu był przeciętny. Pół piosenek leciało z playbacku, a Rihanna więcej się obmacywała, niż śpiewała. Jednak im bliżej końca, tym koncert był coraz lepszy. Swoje największe hity na szczęście zaśpiewała już na żywo. Ogólne wrażenie? Myślałam, że będzie lepiej, ale i tak zapamiętam ten dzień na dłuugo!

Jednak naaaajlepszą akcją tego dnia był after :)

video



Carla.